RSS
Dzisiaj jest środa, 08 września 2010
Lut
05
2010

Każdy jest kowalem swojego losu

Dodał Andrzej, piątek, 05-02-2010 (16:03)

Każdy jest kowalem

Kto chce - szuka sposobu, kto nie chce - szuka wymówki

Kilka lat temu w rozmowie z pewnym mądrym człowiekiem (właścicielem dużej firmy zresztą) stwierdziłem, że nigdy nie będę miał własnej firmy, bo nie będę w stanie się utrzymać. Nie mam szczęścia do klientów, zleceń. Zawsze będę pracował na kogoś. Odpowiedzią tego człowieka było "bzdura". I dziś wiem, że to była bardzo mądra odpowiedź.

Człowiek ten powiedział mi jeszcze, że nie ma czegoś takiego jak sytuacje losowe, że całym swoim życiem kierujemy sami. W sposób świadomy lub nieświadomy. A potem wspomniał jeszcze o czymś, co się zwie NLP (Programowanie Neurolingwistyczne). Pierwszy raz usłyszałem to pojęcie więc nie przywiązałem to niego większej wagi i raczej zapomniałem o temacie. Do czasu, kiedy przez przypadek (teraz nie jestem pewien, czy to był przypadek) w moje ręce trafił audiobook Briana Tracy "Maksimum Osiągnięć". Gdybym nie słyszał o NLP, zapewne olałbym ten audiobook, ale wtedy coś mnie tknęło i przesłuchałem go do końca. Można powiedzieć, że to było jak objawienie, bo około pół roku później założyłem własną działalność.

Wiele osób NLP kojarzy z manipulacją ludźmi czyli czymś raczej złym i niechętnie się do tego odnosi. Prawdą jednak jest, że NLP jest tylko narzędziem (jak młotek czy nóż), które można wykorzystać w dobrych lub złych celach. I faktycznie jeden zacznie manipulować ludźmi dla własnych korzyści, inny dzięki tej wiedzy poprowadzi negocjacje zakończone stanem win-win (korzyścią obu stron). A jeszcze inny będzie "manipulował siebie" w celu samorozwoju. Jak ja.

Po przesłuchaniu wspomnianego audiobooka zacząłem zgłębiać temat w internecie. Znalazłem różne grupy dyskusyjne, szkolenia i materiały szkoleniowe. To sobie odpuściłem, bo cena daleko przerastała moje możliwości finansowe. Trener NLP czesze naprawdę niezłą kasę i coś w tym musi być, skoro są ludzie, którzy chętnie za to płacą. A może to właśnie manipulacja? Żadnego nie będę reklamował, bo mi za to nie płacą, zresztą człowiek inteligentny poradzi sobie trochę naokoło i zaoszczędzi 3000zł. Na szczęście można znaleźć też trochę tanich albo wręcz darmowych materiałów, głównie audiobooków. Słuchałem ich w drodze do pracy przez następne miesiące. Kilka z nich tak bardzo wpłynęło na mój sposób myślenia i postrzegania świata, że pewnego dnia oznajmiłem szefowi, że odchodzę. Ktoś mógłby powiedzieć, że to szalone. Był to bowiem czas największego kryzysu w naszym kraju, nie miałem wizji ani nowej pracy ani jakichś pewnych klientów. Ale ja byłem tak nabuzowany, że nic nie mogło mnie powstrzymać.

Czego się nauczyłem?

Przede wszystkim tego, że nie ma czegoś takiego, jak zdarzenia losowe, że każdy sam tworzy własną rzeczywistość. Trochę to zalatuje magią, ale tak właśnie jest. Chodzi o to, że jak sobie zaprogramujemy podświadomość (jakimś bardzo silnym pragnieniem), to ona sama zacznie kierować naszymi poczynaniami w taki sposób, aby to osiągnąć. Będzie odfiltrowywać miliony informacji, które docierają do nas każdego dnia, zwracając naszą uwagę tylko na to, co nam jest potrzebne. Ja w ten sposób kupiłem dwa aparaty fotograficzne (nie znając jeszcze działania tego mechanizmu), chociaż niekoniecznie było mnie na nie stać.

Istotne jest, żeby to pragnienie stało się naszą obsesją, tzw. idee fixe. Żebyśmy myśleli o tym kładąc się spać i budząc rano. Do tego dochodzi pojęcie afirmacji i wizualizacji (nie będę się o tym rozpisywał, bo to duży temat, ale bardzo łatwy do wygooglania). Stosowałęm różne techniki relaksacyjne oraz wizualizacje. W ten sposób skutecznie zwizualizowałem sobie swoją pierwszą lustrzankę cyfrową. Kładąc się spać czułem w palcach kształt aparatu, słyszałem dźwięk migawki... Miesiąc później już go miałem.

Grunt to zaprogramować swoją podświadomość

Jak to zrobić? Jest taka prosta metoda. Wystarczy wziąć kartkę papieru i zapisać sobie swoje plany na najbliższy miesiąc, rok, 10 lat. Co mamy, kim jesteśmy, co robimy. Ale nie w sposób, że "chciałbym" czy nawet "chcę". To musi być w formie dokonanej: "mam samochód, dom", "jestem właścicielem dużej firmy"... W ten sposób nasza podświadomość zaprogramuje się i będzie dążyć do realizacji tych planów. Oczywiście nie może to być nierealne. Nikt w ciągu tygodnia nie stanie się milionerem. I oczywiście "trafiłem 6 w totka" też nie zadziała. To musi być coś, do czego sami dojdziemy. Mi się już część spełniła i spełnia się dalej. Mam własne studio graficzne. Bez szaleństw i kilometrowych kolejek, ale mam klientów, którzy polecają mnie następnym i jakoś to się kręci. Wierzę w reakcję łańcuchową :)

Trick na wieczór

Większość z Was w to nie uwierzy, ale to działa naprawdę. Przed snem dobrze jest się rozluźnić, położyć na plecach (zupełnie inaczej się oddycha, chociaż wiele osób twierdzi, że nigdy nie zaśnie na plecach - ja też tak twierdziłem, ale jakoś się przyzwyczaiłem) i potrenować tzw. świadome oddychanie. Chodzi o to, żeby czuć każdy wdech i wydech. Koniecznie musi być głęboki (domyślam się, że chodzi o mocne dotlenienie mózgu, chociaż nigdzie się tego nie doczytałem). Potem należy oczyścić umysł ze śmieci minionego dnia. To nie łatwe, myśli będą nas atakować, ale nie należy się tym przejmować. Przez pierwszy miesiąc nie byłem w stanie oczyścić umysłu, ale w końcu się tego nauczyłem. Czasami, jak mam bardzo stresujący dzień, to w ogóle nie jestem w stanie się wyluzować, ale to też żadnen powód do zmartwień. Następnie należy się wprawić w stan tzw. radosnego oczekiwania. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale chodzi o coś takiego, żeby tak się "podkręcić", żeby nie móc się doczekać świtu, bo następnego dnia "wydarzy się coś cudownego". Nie wiemy, co to jest, ale ten stan jest tak silny, że zazwyczaj następnego dnia wydarza się coś niesamowitego, nieoczekiwanego a, co najważniejsze, bardzo pozytywnego. Żałuję, że nie stosuję tego codziennie. Sprawdza mi się w 90%.

Coś w tym jest

Ktoś mógłby powiedzieć, że to wszystko bzdura, majaczenie nawiedzonego człowieka. Nie zgodzę się z tym. Jestem zwykłym grafikiem, nawet wcale nie jakimś wybitnym (nie stoją do mnie kilometrowe kolejki po odjechany design). Z drugiej strony nie jestem też tani (ZPN nie jest dla mnie), więc cenowo też nie konkuruję z innymi. A jednak klienci skądś się biorą. I zazwyczaj zostają. Szczęście? Nie uważam się za szczęściarza. Zresztą nie ma czegoś takiego jak szczęście.

Na koniec

Na blogu Michała Pasterskiego  można znaleźć dużo ciekawych informacji na powyższe tematy. Oczywiście dużo lepiej przedstawionych a nie tak "po łebkach" jak tutaj - Michał jest trenerem i na blogu dzieli się swoją wiedzą za free. Chociaż muszę szczerze napisać, że jego starsze wpisy były dla mnie o wiele ciekawsze, dobrze więc przejrzeć archiwum.

Ciekawe materiały

Jeśli nie czujesz się zniechęcony, to polecę jeszcze kilka ciekawych materiałów, z których sam korzystałem:

  • Brian Tracy - "Zjedz tę żabę"
  • Brian Tracy - "Maksimum osiągnięć"
  • Napoleon Hill - "Myśl i bogać się"
  • Nikodem Marszałek - "Motywacja bez granic"
  • Nikodem Marszałek - "Odrodzenie feniksa"

To zaledwie kilka, ale te wystarczyły, żebym uwierzył w siebie i stał się kowalem swojego losu.

I jeszcze pozytywny filmik: bardzo mnie inspiruje i często go oglądam:


czytano: 423, kategorie: ogólne, własny biznes

Podobne wpisy:


- Horyzonty wyobraźni 2010
- Kup pan ubezpieczenie, telefon i weź kredyt
- Zalety i wady bycia freelancerem
- Zasady pracownika


Dodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do WykopuDodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do BlipDodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do TwitteraDodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do FaceBookaDodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do FlakeraDodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do DiggDodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do SforyDodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do Google BookmarksDodaj 'Każdy jest kowalem swojego losu' do Śledzika


Komentarze (4)


tsmolex
poniedziałek, 08-02-2010 (10:06)
Co do tytułu się zgadzam. Każdy jest kowalem swojego losu. CO do reszty niekoniecznie. Tematu zgłębiać nie będę ale z tego co tutaj napisałeś wnioskuję że to całe NLP to taka laicka formułka na duchowość człowieka, jego wielkość i niesamowitość. Zauważam że dla wielu to obciach przyznać się że się np modli, prosi o to czy tamto Stwórcę (kim by nie był), dziękuje za to czy tamto lub oddaje Mu swoje życie i każdy dzień i każdą decyzję. I może właśnie dlatego powstaje NLP. Pewnie to co piszę to skrót i uogólnienie, ale generalnie tak to postrzegam. Proszę tylko autora bloga żeby nie brał tego do siebie, bo to tylko taka impresja która powstała po przeczytaniu tekstu. Nie chcę i nie mogę oceniać autora bo niby na jakiej podstawie i mocy? Jeszcze co do trenerów NLP. To że zarabiają tyle wcale nie świadczy o ich skuteczności i rewelacji metod które sprzedają. Treningi i kursy oferowane przez Scjentologów pochłaniają całe majątki pojedynczych kursantów.
tsmolex
poniedziałek, 08-02-2010 (10:19)
A mi humor poprawia:
http://www.youtube.com/watch?v=VCH6n-OGSJA

no i jak coś nie wychodzi to nie mam pretensji w myśl zasady: zawsze coś....
pozdrawiam
poniedziałek, 08-02-2010 (10:22)
Andrzej
Nie jestem specjalistą od NLP, więc nie będę obstawiał przy swoim zdaniu. Każdy ma prawo traktować to jak chce. Dla jednych to narzędzie do manipulacji, dla innych sposób i filozofia życia. Jeden odda całe oszczędności na kursy, inny wyciągnie z tego to, co jest mu potrzebne i odpowiednio wykorzysta. Przyznam, że miałem swój okres bezgranicznej fascynacji tematem, potem mi trochę przeszło. Ale z własnego doświadczenia powiem, że to działa. Naprawdę dzięki przesłuchaniu kilkunastu audiobooków (z czego większość była akurat na temat manipulacji, więc nie przywiązywałem do nich większej wagi - te najciekawsze wypunktowałem powyżej), bez lęku odszedłem z poprzedniej pracy nie mając praktycznie żadnego zabezpieczenia. Tylko wiarę w siebie. Nie każdy mu się w tym czuć dobrze, inaczej każdy byłby panem swojego losu i skąd brać pracowników etatowych :))))

Także sam wpis jest potraktowany mocno 'po łebkach' i zapewne jest w nim sporo błędów merytorycznych. Więc jeśli ktoś chce zgłębić temat, to niech się nie trzyma samego wpisu, tylko poszuka wymienionych materiałów.

NLP faktycznie można traktować w pewien sposób jako religię. A niektórzy zwolennicy ocierają się o fanatyzm i sektę. Grunt to umieć wszystko odpowiednio wyważyć, ale to przecież jest ważne w każdej dziedzinie życia :)

Jak coś mi nie wychodzi, to sobie mówię 'tak miało być, wszystko ma swój cel', bardziej religijni powiedzą 'we wszystkim Bóg ma swój cel'. I faktycznie potem się okazuje, że to był krok do jakiegoś innego, pozytywnego wydarzenia.

Dodam cytat z NLP, który bardzo często się powtarza: 'Nie ma porażek, są tylko informacje zwrotne'. Coś w tym jest. Nie trzeba być w NLP, żeby wiedzieć, że z każdego popełnionego błędu trzeba wyciągnąć wnioski i go więcej nie popełniać :)
sobota, 31-07-2010 (15:20)
Andrzej
NLP jest oczywiście tylko i aż narzędziem. Może wyrzadzać krzywdę lub ją naprawiać. Jeszcze trzy lata temu zachodziłem w głowę, jak pożegnać złe nawyki, a teraz usuwam je jak plamy po drzemie z ulubionych dżinsów - mam dobry detergent w postaci narzędzi.

NLP stawia aspekty komunikacji międzyludzkiej w świetle skuteczności. To prawda, że każdy ma pozytywną intencję w swym działaniu, lecz nie każdy moralnie potrafi ocenić wpływ swoich decyzji na innych. Oby więcej osób miało świadomość tego, jak wiele krzywdy wyrządzamy wtedy, gdy nie wiemy jak się dobrze komunikować - sobie i innym.

Dodaj swój komentarz:


Imię lub nick (obowiązkowe)
E-mail (obowiązkowy - nie będzie publikowany)
Strona WWW

Formatowanie: [b]pogrubienie[/b], [i]kursywa[/i], [u]podkreślenie[/u]
Powiadom mnie o nowych komentarzach do tego postu.
kod Przepisz kod z obrazka:
Wyślij
praca życzenia nlp pragnienie
Jakie tematy najbardziej Cię interesują?








głosuj

Ciemność widzę.
Katalog blogów
Blogowisko
Horyzonty wyobraźni
Andy Design
Cartoon Wars
Qfant
Gniot



<< wrzesień - 2010 >>
PnWtŚrCzPiSoN
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930